7.12.10

15

Kiedyś znienawidzone, dziś ulubione?
Śledź. Taki zwyczajny. W oleju. Słony. Z cebulką.*
Kiedyś to było plugastwo - teraz - delicje.
A najlepiej jedzony z gorącymi, tłuczonymi ziemniakami. (Tu pozdrowienia dla Dziadzia Edzia, który mnie zaraził tym połączeniem. Mniam!)

* Kupić duuuuuużo matjasów w tym roku. Albo jeszcze więcej :)

Brak komentarzy: