30.11.10

Wyzwanie Misself - dzień ósmy

Co mogę przygotować z zamkniętymi oczami? Tak literalnie? Nic, bo łamaga jestem ;)

Ale potrawa, którą robię zupełnie machinalnie to gulasz mojego Taty.


Na gulaszyk kupuję pół kilo ładnej łopatki (wybieram grubszy koniec, bo tam czyste mięso - a moi domownicy wolą takie bezżyłkowe). Kroją mięso w kostkę i obsmażam na 2 łyżkach oliwy z oliwek - aż puści sok. Wtedy przerzucam kawałeczki do garnka z grubym dnem, podlewam nieco wodą i stawiam na małym ogniu. Tymczasem siekam 2 cebule (ale można i duuuużo więcej) i szklę je na oliwie. Wrzucam je do garnka, dodaję dwie puszki krojonych pomidorków i duszę. Doprawiam solą (pół łyżeczki), cukrem (ćwierć łyżeczki) oraz: papryką słodką, ostrą, tymiankiem i czosnkiem.
Podaję z domowym makaronem lub z kaszą gryczaną.

Brak komentarzy: