18.3.09

Ryba ulubiona


Dorsz.
Jedzie dorsze, bo są rzeczy gorsze.
Ten jeden płat, ważący, bagatela, 650 g pokroiłam na niewielkie kawałki, posoliłam, obtoczyłam w mące i usmażyłam na oleju.
Przygotowałam też sos z 4 marchewek (utartych na grubej tarce), 2 cebul pokrojonych w półplasterki, słoiczka koncentratu pomidorowego i przypraw: 3 listków laurowych, 3 kulek ziela angielskiego, ćwierci łyżeczki soli. Udusiłam wszystko razem i przełożyłam jarzyny do garnka, gdzie czekał dorszyk.
Ryba po grecku? Tak, ale na ciepło, z ryżem.

The Cod.
This one piece of a cod I've cut into pieces, not very big, and I salted id, covered with flour and I've fried it.
I've also prepared the sauce of 4 grated carrots, 2 sliced onions, a little jar of tomato pulp and spices: 0.25 teaspoon of salt, 3 bayleaves and 3 balls od allspice. I've stewed it all with a bit of vegetable oil and added to the pot where the cod was waiting.
Fish in a Greek style? Yes, but this time not served as a salad but warm - with rice.

2 komentarze:

asieja pisze...

nigdy nie jadłam ryby po grecku
z ryżem
ale pysznie wygląda:-)

Truscaveczka pisze...

Ja też! Ale nie chciało mi się obierać ziemniaków ;) I eksperyment okazał się w 100% udany :)