30.11.10

Wyzwanie Misself - dzień ósmy

Co mogę przygotować z zamkniętymi oczami? Tak literalnie? Nic, bo łamaga jestem ;)

Ale potrawa, którą robię zupełnie machinalnie to gulasz mojego Taty.


Na gulaszyk kupuję pół kilo ładnej łopatki (wybieram grubszy koniec, bo tam czyste mięso - a moi domownicy wolą takie bezżyłkowe). Kroją mięso w kostkę i obsmażam na 2 łyżkach oliwy z oliwek - aż puści sok. Wtedy przerzucam kawałeczki do garnka z grubym dnem, podlewam nieco wodą i stawiam na małym ogniu. Tymczasem siekam 2 cebule (ale można i duuuużo więcej) i szklę je na oliwie. Wrzucam je do garnka, dodaję dwie puszki krojonych pomidorków i duszę. Doprawiam solą (pół łyżeczki), cukrem (ćwierć łyżeczki) oraz: papryką słodką, ostrą, tymiankiem i czosnkiem.
Podaję z domowym makaronem lub z kaszą gryczaną.

29.11.10

Wyzwanie Misself - dzień siódmy

Coś, co wszyscy zdaję się lubić?

To oczywiste.

Zupa pomidorowa.

Jak można lubić coś, co wygląda i smakuje, jakby ktoś to już raz zjadł?

28.11.10

Wyzwanie Misself - dzień szósty

Co mnie przenosi w inne miejsce?
W tak niewielu miejscach byłam, że ciężko powiedzieć.

O!

Zupka chińska Vifon - i smyyyyk jestem nad jeziorem Dreństwo na wakacjach ;)

27.11.10

Wyzwanie Misself - dzień piąty

W mojej rodzinie najlepszymi kucharzami byli mężczyźni. I wcale tego obowiązku nie unikali, o nie! Mój ojciec, mój dziadek, mój wujek - wszyscy chwalili się popisowymi daniami, ale i banalne posiłki by wyżywić dziatki swe też pichcili z radością.
Było ich trzech, w każdym z  nich inny ... smak.

Dziadzio - jego popisowymi daniami codziennymi były doskonałe ruskie pierogi, gołąbki czy pieczony kurczak - z farszem z pietruszką. Pierogów tak dobrych nigdy już nie zjem, to pewne - sama nie umiem zrobić tak znakomicie doprawionego i wyważonego farszu, a i ciasto mi nie wychodzi. A inni - cóż, gotują inne ruskie ;) Gołąbki podobne do dziadkowych robi moja mama. A kurczaka nie jadłam całe wieki - takiego upieczonego po bożemu.
A ja robię biszkoptowy omlet - danie, które robiłam razem z Dziadziem jako mała dziewczynka.
Jednak Dziadzio miał też swoje dania de luxe. A to wołowinę przyprawioną na dziko tak, by smakowała jak sarna, a to domowy pasztet z dziczyzny, a to faszerowany szczupak...
Miał talent. Teraz jedząc którąś z wymienionych potraw mam Go przed oczami - uśmiechniętego, pogodnego, przystojnego mężczyznę, czasem pojawiającego się w mundurze i zawsze chętnego do rozrywki i zabawy ze swoją pierwszą wnuczką.

Wujek, syn Dziadzia to lekarz z pasją do domowych czynności :) Gotuje znakomicie, uwielbia zająć się domem i jest niezwykle rodzinnym człowiekiem o wielkim sercu.

Tato - był badaczem i kolekcjonerem - także przepisów kulinarnych. Wykopywał ciekawostki i wypróbowywał je na niczego się nie spodziewającej rodzinie ;) Do dzisiaj moim popisowym daniem jest gulasz węgierski, którego produkcję obserwowałam w wykonaniu własnie Taty i odtworzyłam z pamięci już na własnych śmieciach. Innym przykładem pysznego i pomysłowego dania może być śledź po litewsku, pyszna sałatka tuszona w piekarniku przez kilka godzin, później zostawiana do wystygnięcia. Jak się już dorobię piekarnika, to może ją przyrządzę i o niej blognę :)

Kobiety w mojej rodzinie również gotują świetnie. Ale to z facetami kojarzą mi się niektóre potrawy...

26.11.10

Wyzwanie Misself - dzień czwarty

"No jeeeeedz! Ja już zjadłam i zapomniałam!"
Znacie?
Znamy.

A ja lubiłam jeść powoli - i na jakiś czas straciłam tę umiejętność.

Mistrzem w jedzeniu powoli jest mój mąż. I ja się przyuczam.

Bo jeść w ogóle należy powoli. Wszystko.

25.11.10

Wyzwanie Misself - dzień trzeci

Pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł, tak zasadniczo.
Co trzeba jeść szybko?
To chyba oczywiste...
Najpopularniejsze polskie smaki - owocowy, waniliowy, czekoladowy.

A ja lubię lody z Pasażu - kawa ze śmietanką. Gorycz i wytrawność ciemnych lodów kawowych łączy się w gałce z delikatną, lekką i świeżą słodyczą tych jasnych, śmietankowych.

Latooo, czekam na ciebie niecierpliwie :)

24.11.10

Wyzwanie Misself - dzień drugi

Dzisiaj powinnam zwierzyć się z nielubienia kulinarnego.
Nie uwierzycie - ale żeby dowiedzieć się, jakie są moje antypatie jedzeniowe, musiałam zapytać przyjaciółkę i męża. Jako osoba jadająca bez mrugnięcia okiem to, co inni uważają za łobziegliwość ostateczną, miałam poważny kłopot. A w Misselfowym wyzwaniu jest kilka takich miejsc, gdzie trzeba podać coś, czego się nie lubi.
Przyjaciółka, zapytana o to, czego ja nie lubię jeść, odpowiedziała "Zasadniczo to, co ja uwielbiam. Smażony ser na przykład." Do tej listy spokojnie mogłabym dopisać ziemniaki (parę frytek może być, babka ziemniaczana to inny poziom ziemniaczaności, ale ziemniaków do obiadu wystarczy naprawdę mała łyżka - a najlepiej żeby były kaszą czy makaronem ;))
Mąż, któremu zadałam to samo pytanie, odpowiedział "Szare mięsko w szarym sosie". Fakt. Sztukamięs (pędzi wiatr) budzi we mnie ataki paniki. Nawet z sosem koperkowym. Moje mięsa, robione w domu, są aromatyczne, doprawione i mi odpowiadają - a blade kawałki mięcha pływające w sosie o nieznanym pochodzeniu są dla mnie niejadalne. A już przepisy zawierające zalecenie "wykorzystajmy mięso z rosołu, jest zdrowsze od smażonego i dietetyczne" a potem okazuje się, że mamy je zalać sosem z zasmażką, śmiech pusty mnie ogarnia.
No to już wiecie, czego nie lubię :)

A dzisiaj robię jedną z ulubionych potraw mojej rodziny - gulasz z indyka :)

23.11.10

Wyzwanie Misself - dzień pierwszy

Aktualnie ulubione danie? To się nie zmieni. Nigdy. Moja miłość do tej najprostszej na świecie, smakowitej, pachnącej już 40 minut przed wydaniem na stół i budzącej ślinotok potrawy trwa od wielu lat i trwać będzie.
Ale już mój mąż nie podziela mojej miłości. On jadłby to z chlebem i surówką z kiszonej kapusty - bo samo jest zbyt kleiste i jałowe.

Ale najlepsze jest w wykonaniu mojej Mamy - nietłuste, aromatyczne i idealne.

Proszę - poznajcie moją ukochaną Babkę Ziemniaczaną:
Zdjęcie kradzione ;) Co prawda nieraz z tej foremki i przy tym stole babkę jadłam, ale autorką zdjęcia jest moja siostra - Poświata aka Poswix :)

Przepis podaję również za jej blogiem:

Składniki:
2 kg ziemniaków
1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki mleka
3 duże cebule
2 pałki kiełbasy (można część kiełbasy zastąpić boczkiem wędzonym)
2 jajka
sól do smaku
pieprz do smaku

Przygotowanie:
1. Obrać ziemniaki i zetrzeć je na tarce lub na specjalnej maszynce. Odsączyć nadmiar wody z ziemniaków. W międzyczasie na słusznej ilości oleju zeszklić cebulę pokrojoną w kosteczkę, a później razem z cebulą podsmażyć wędliny pokrojone w półplasterki (kiełbasa) albo w kostkę (boczuś).
2. Do utratych ziemniaków dodać CAŁĄ zawartość patelni (troszkę przestudzić - nie wrzucać mocno gorącej). Wymieszać. Dodać mleko, jajka, mąkę, pieprz i sól. Wymieszać bardzo dokładnie. Piekarnik powinen się już grzać.
3. Przygotowac naczynia żaroodporne. Wyśmarować je tłuszczem i obsypać tartą bułką. Przelać masę do naczyń.
4. Babkę piec godzinę w temperaturze 200-220'C (można czas wydłużyć jeśli uznacie, że jest niedopieczona, ale bez przesady).

Tu, gdzie teraz mieszkam, takie danie jest mało rozpowszechnione. A ja nie mam piekarnika, żeby je przyrządzić! Dlatego jadąc do rodzinnego domu nie tylko cieszę się na spotkanie z najbliższymi - ale także na babkę, którą specjalnie dla mnie piecze mama :)

Wyzwanie

Ze względu na rozmnożenie nie będzie tu najpewniej zdjęć potraw, bo zwyczajnie nie mam czasu na skomplikowane pichcenie :) Ale choć sobie poopisuje potrawy z wyzwania. O, tego:
dzień 1 - aktualnie ulubiona potrawa
dzień 2 - potrawa, której nie znosisz
dzień 3 - coś, co trzeba jeść szybko
dzień 4 - coś, co trzeba jeść powoli
dzień 5 - potrawa, która Ci kogoś przypomina
dzień 6 - smak, który przenosi w inne miejsce
dzień 7 - coś, co wszyscy wydają się lubić
dzień 8 - co możesz przygotować z zamkniętymi oczami?
dzień 9 - coś, co można podarować jako prezent
dzień 10 - ulubiony "comfort food"
dzień 11 - potrawa z ulubionej książki kucharskiej
dzień 12 - przepis z ulubionego bloga kulinarnego
dzień 13 - jedzenie, które jest grzechem (ale jakże przyjemnym)
dzień 14 - coś, czego nigdy nie spodziewał(a)byś się polubić
dzień 15 - kiedyś znienawidzone, dziś ulubione
dzień 16 - kiedyś ulubione, dziś znienawidzone
dzień 17 - coś, co jesz bardzo często
dzień 18 - coś, czego nigdy nie jadasz
dzień 19 - potrawa, którą jesz rękami
dzień 20 - kulinarne wspomnienie z dzieciństwa
dzień 21 - potrawa, której chciał(a)byś spróbować
dzień 22 - coś, co jesz, kiedy chorujesz
dzień 23 - romantyczne jedzenie dla dwojga
dzień 24 - najbardziej nieestetyczna potrawa
dzień 25 - ulubiona potrawa świąteczna
dzień 26 - jedzenie z piosenki
dzień 27 - jedzenie filmowe
dzień 28 - coś pysznego i jednocześnie zdrowego
dzień 29 - coś zbyt skomplikowanego, by próbować to przygotować
dzień 30 - potrawa, która jest taka jak Ty

Do zabawy zapraszam:
Poświatę
Wedelkę
i
Anelagdam